angelcia blog

Twój nowy blog

ONA: Tęskniłam za Tobą.
ON: Czekałem na Ciebie. Czy czekać to to samo, co tęsknić?
ONA: Dla mnie nie. Gdy czekam nie budzę sie o 4 nad rezygnując z najlepszych snów. Przy czekaniu mleko nie traci smaku, przy tęsknocie tak.
ON: Pytam, bo już dawno nikt nie mówił, że za mną tęskni. I gdy słyszę takie słowa mam
ochotę się odwrócić i sprawdzić czy to nie było do kogoś, kto siedzi za mną…Ale za mną
nikt nie siedzi.

ONA: To było do Ciebie. Tylko do Ciebie.

Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików
umieram słodko, bez żalu, umieram cicho bez krzyku.
Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla,
a moje czoło znużone coraz się niżej pochyla…
Wreszcie dotykam bieguna i śnieg mi taje wśród włosów,
a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących lianosów…
Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym równiku
i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku…
Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę
i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone…
Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski,
i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski,
obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem -
i tak spoczywam – okryta niebem i sercem Twojem…

Szła tak lekkim krokiem, a paradoksalnie każdy kolejny sprawiał jej ból- ból jej duszy, który jak opętany przeszywał całe jej ciało tak , że nie potrafiła ukryć swojego cierpienia.
Ach ta Miłość! Przecież miała być cierpliwa, wszystko znieść, wszystko przetrzymać, we wszystkim pokładać nadzieje…
Ale zaraz! Przecież on jest! Trwa z nią, jest tak blisko. Czasem spod ociężałych powiek, które same zaczynają opadać w dół ze zmęczenia spogląda starając się nie odrywać wzroku od jej oczu, które swym blaskiem z nieodpartym błaganiem mówią, by został tak na zawsze głeboko zapatrzony w nią, niepewnie błądzac w jej oczach. Zawsze kiedy tego potrzebuje zasypia w jego ramionach i czuje jego gorący oddech na swoim zziębnietym policzku…
A może to ten infantylizm, który tak nieznośnie w niej trwa nie pozwala jej myśleć inaczej. Ta prostota, zbyt impulsywnie wykreowany obraz życia, o którym marzyła, który na siłę zaczęła wcielać w jakże beznadziejne dotąd życie w chwili, gdy pojawił się on. Wyidealizowanie tego , co w rzeczywistości trzeba zdobywać latami, na co potrzeba wewnętrznej determinacji, uporczywej wiary we własne siły. Dziwna niedorzeczność- zbytni optymizm pomieszany z frustrująco niepokojącym niegatywnym patrzeniem na świat. Nie prowadzące do niczego odktywanie uczucia jakim on ją darzy- dopatrywanie się jedynie zła w całej istocie piękna i w nadzwyczajnym uczuciu, które okazywał jej na każdym kroku.
To wszystko tak sprzeczne z jej myślami, o ile one w ogóle istnieją, bo jej myśli zajmuje tylko on. Tak niewinnie opętał całą jej duszę. Jej umysł już od dłuższego czasu bezgranicznie upojony coraz to nowymi pragnieniami powstałymi przez nieopanowanie niezaspokojoną wyobraźnię…
I nawet teraz spacerując po łące, pod błekitem nieba, które swą żywą barwą wszechogarniało wszystko i próbowało w jej zagubioną duszę wnieść nutę optymizmu nie potrafiła dać ponieść się chwili, zapomnieć o urojonym niedoskonaliźmie, który zaprzątał jej skołowane serce.
Nagle widzi jego- biegnie w jego stronę. Mimo niewielkiej odległości, która dzieli ich ciała nie potrafi dobiec. Upada u jego nóg i chcąc go dotkąć- zanurzyć swoją dłoń w jego, zatapia swoje ręcę jedynie w gorącym powietrzu.
Zniknął! Niczym bańka mydlana rozpłynął się w powietrzu w jednym mgnieniu oka, tak jak w momencie, gdy dziecko na własne życzenie pozbawia je możliwości zataczania różnorodnymi barwami okręgów w powietrzu poruszających się w takt wiatru i z dumą odbiera jej perspektywę sprawiania radości innym poprzez jej niesamowitą specyficzność…
Otwiera oczy, promienie słońca na siłę wkradły się do jej pokoju i strugi światła zaczęły drażnić jej oczy. Chaotycznie podniosła się z łóżka i nim popłynęła trzecia łza po jej rozpalonym policzku on przytulił ją, otarł łzy, które nie potrafiły opanować się na tyle, by nie wydostać się z jej szklących oczów i pocałował ją w drgające ze strachu usta.
Jak zawsze nawet ten mały gest był tak idealny, że trapiące myśli, które jeszcze przed chwilą nie przestawały ją opuszczać w jej śnie, raz na zawsze rozpłynęły się niczym ta bańka mydlana pozbawiona możliwości wirowania w powietrzu przez dziecko jednym lekkim i jakże niewinnym dotykiem palca. A ta nieświadomość i niedojrzałość nie pozwalają mu jeszcze docenić chociażby tej mydlanej bańki, którą w swoim życiu ma okazję widzieć tylko ten jeden raz, bo tylko ta jest tak niepowtarzalna.
A czasem wystarczy na moment się czymś zachwycić, by ujrzeć wewnętrzne piękno, które na zawsze staje się nieporównywalne z niczym innym..
Ona zanurzona bezgranicznie w jego ramionach zrozumiała, że należy abstrahować to co negatywnie wpływa na umysł, nawet jeśli towarzyszy to w snach, które starają się za wszelką cenę wkraść w naiwnie przesyconą błędnym rozumowaniem psychikę. I jeszcze mocniej obejmując go ramionami, wczuwając się w jego subtelny zapach, który działał jak jeszcze nigdy dotkąd na jej najczulszy zmysł zaczęła rozumieć, ze ten zapach jest dla niej.. I on jest dla niej.. I to wszystko jest dla niej. Zaczęła doceniać ten przyziemny banał, którym jest Miłość- niewyidealizowana Miłość.

Miałem kiedyś taką osobę, ale odeszła………….
Czy zastanawiasz się czasem co czuje zdradzony pluszowy
miś rzucony w kąt samotności? Liczy upływający
czas? Czy może płacze na niby łzami co jak groch dudnią
po podłodze? Czy zastanawiasz się czasem, co
czuje kochany pies, umierający na twoich oczach, gdy
brakuje mu sił by wiernie podać łapę? Czeka, aż
pogłaszczesz go na pożegnanie? Czy może w bólu
skomli by nie było jego następcy? Czy zastanawiasz się
czasem, co czuje człowiek zdradzony przez Miłość, która
spała z nim na jednym łóżku, a ciałem swym dzieliła się jak
cukierkiem? Samotnie jak pluszowy miś wcale nie na
niby roni łzy, co jak groch dudnią po zbolałym
sercu Czy może samotnie w bólu i tęsknocie zdycha jak
wierny pies nie pragnąc następcy?

Notka ta w żaden sposób nie dotyczy jakiejkolwiek osoby, mojego stosunku i odczuć względem kogokolwiek, nie jest ona aluzją, insynuacją czy czymś, co mogło by komuś zasugerować, skierowanie tego tekstu względem jego zachowania czy też przeszłości, która go dotyczy. Jeśli poprzez tę notkę okazałam się cyniczna i pozbawiona jakichkolwiek uczuć wyższych z góry przepraszam za nieświadome zranienie.

..Zawsze na świecie ktoś na kogoś czeka, czy to na dalekiej pustyni, czy w samym sercu gwarnego miasta. I gdy w końcu skrzyżują się drogi tych dwojga i spotkają się ich spojrzenia, to wtedy znika cała przeszłość i cała przyszłość. Liczy się tylko ta chwila i owa niewiarygodna pewność, że wszystko pod niebieskim sklepieniem zostało zapisane jedną Ręką. Ręka, która obdarza miłością i stwarza bliską duszę dla każdego śmiertelnika, który w słonecznym świetle krząta się nieustannie, wypoczywa i szuka swego skarbu.
Bo jeśli by tak nie było, to marzenia całego ludzkiego rodzaju nie miałyby najmniejszego sensu…
/Paulo Coelho/

********************************************************************************************

…Wiedziałam, że miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą…/Paulo Coelho ” Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam”/

Special For Him…

Drogi Pamiętniku : Jestem na łóżku w szpitalu, doktor mówi, że będą mnie
operować i mogę tego nie przeżyć… Potrzebuję nowego serca, potrzebuje
również kogoś kto mógłby mnie wesprzeć w tych trudnych momentach, ale mój
chłopak jeszcze nie przyszedł…
Drogi Pamiętniku : Operacja skończona, doktorzy mówią, że wszystko poszło
zgodnie z planem, że się udała, ale ja nadal potrzebuję kogoś kto mnie
mógłby wesprzeć w tych trudnych chwilach, ale jego cały czas nie ma…
Drogi Pamiętniku : Minął już tydzień, wyszłam ze szpitala, wszystko ze mną
w porządku, mój chłopak nadal nie przyszedł więc teraz postanowiłam do
niego pójść, bo bardzo się tym przejmuje.
Drogi Pamiętniku : Byłam u niego, długo waliłam w drzwi, ale nie było
nikogo, weszłam do środka, drzwi były otwarte i na stole była kartka
papieru która mówiła:
„Kochanie, wybacz mi, że nie mogłem Cię wesprzeć w tych trudnych momentach,
a tak wiem, że tego potrzebowałaś. Chciałem zrobić Ci prezent, moje serce
już dla mnie nie bije, ale jestem szczęśliwy, że mogę Ci je dać, że nadal
żyje w Tobie … Kocham Cię …”

894.jpgPewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzine.
Dziewczyna: Zwolnij, boje się.
Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa…
Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz.
Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno.
Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij
(Dziewczyna go przytuliła)
Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie
(Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i włozyła na siebie)
Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz.
Dziewczyna: Kocham Cie.
(Dziewczyna pocałowała go)
Następnego dnia w gazecie:
We wczorajszym wypadku dwuosobowym który wydarzył się w mieście zgineła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazał jej powiedzieć ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej.”

546546dw.png

Gdy spotykamy kogoś i zakochujemy się,
myślimy, że cały wszechświat nam sprzyja.
Tak jak dziś o zachodzie słońca.
Ale jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli,
wszystko rozpryskuje się niczym bańka mydlana i znika!
Czaple, muzyka w oddali, smak jego ust,
jak piękno, które istniało chwilę wcześniej,
może rozproszyć się tak szybko?
Życie płynie bardzo prędko:
przenosi nas z raju w otchłanie piekieł,
w ciągu paru sekund…

02.jpgKu pamięci Sylwii B. i Gosii K. od uczniów II LO w Chrzanowie :([*][*][*]

Chłód i cierń- już czas na sen..
Zachód słońca żegna dzień
Ucichł Wasz Szept, Wasz Wzrok Też Zgasł
Wokół Tylko Cisza.
Znów jest zmierch
Bez gwiazd wśród łez, każda łza to cierń
Bo los z nas drwi.. drwi z nas codzień
Gdzieś we mnie gubię drogi swe- nie odnajdę się..
A w Tych snach Wasza śmierć..Nasz strach
Nie chcę dłużej tak..Nie..
Mur Bez Bram- My tu, Wy tam
Gdzieś po drugiej stronie Nieba
Tutaj Was nie ma
Wciąż tak trwamy- z pustką w beznadziei trwamy…
Jak żyć?..Nie Ma sensu nic…
CHCEMY DO WAS IŚĆ [*][*]

ece_i_kwiat_i_lowe_you.jpg
*****************KoNiEc****************
Jak sam wiesz spotkaliśmy się przypadkiem
to był zwyczajny, słoneczny, ciepły dzień
Chcieliśmy potem, chcieliśmy potem razem być
Ty snułeś plany: na wieki już razem MY Gorące usta Twe obsypane w pocałunki
jak mroczne niebo gdy zapada zmierzch
Było tak dobrze, tak blisko było ciało Twe
ja uwielbiałam obok Ciebie budzić się
Jeszcze pamiętam chwile kiedy ja i Ty
w śnieżnej pościeli przytulamy się
Lecz nie wiem jak, co ,kiedy no i gdzie
w którym momencie zjawił on się
Ciebie nie było, nie były to nasze dni,a gdy wróciłeś zastałeś mnie razem z nim
Widziałam łzy które raniły także mnie
i zimny głos, co wciąż odpychał mnie…

Przepraszasz mnie za miłość która kończy się
przepraszasz za zranione serce moje
Wiesz że nigdy nie odzyskasz mnie
na zawsze już beze mnie będziesz Ty.

Biegłem za Tobą, tak bardzo chciałem złapać Cię
powiedzieć coś co może przyćmić chwile złe
Wbiegam na peron,nie widzę Ciebie nigdzie już
pociąg odjechał,rozmyły się moje sny
Rozmyte sny, zburzony cały świat
ja jestem sam i sama jesteś Ty gdzieś tam
Patrzę na niebo co kryje słodkie usta Twe
ja nie zapomnę, ja nie zapomnę nigdy Cię
Oglądam teraz nasze stare fotografie
wspomnieniem jestem w tych pięknych, słonecznych dniach
wszędzie dokoła, dokoła jeszcze zapach Twój
w białej pościeli widzę Ciebie znów
Może to chore ale żałuję ja
przepraszam że zabrałem Ci Twój cenny czas
Wiem teraz że nie godzien byłem Ciebie
przepraszam ja, przepraszam dziś Ciebie….


  • RSS